Przeczytaj to jeszcze raz: Jak architekci dzika łowili
8 Komentarze są wyłączone
„Dzikie białko” Joanny Chmielewskiej opisuje dalsze przygody pracowników pewnego biura projektowego, sportretowanego w nieśmiertelnym „Lesiu”. Tym razem zwariowani architekci przeprowadzają akcję ukradkowego przesunięcia ogrodzenia szpitala, dokonują zadziwiających odkryć na wsi oraz podejmują próbę upolowania dzika bez użycia broni palnej. Jest to zdecydowanie jedna z tych książek, do których wraca się dziesiątki razy. Doskonała na chandrę!
Filmy wojenne kojarzą nam się przede wszystkim z krwawymi obrazami z frontowych okopów, szturmowania miast bądź walk na tyłach z partyzantami. Przenosząc na ekran powieść Iriny Grekowej „Wdowi parowiec”, Stanisław Mitin poszedł zupełnie innym tropem. Pokazał wojnę od niecodziennej strony – z punktu widzenia pięciu kobiet zamieszkujących jedno piętro sowieckiej komunałki. Wyszedł z tego osobliwy, ale też przejmujący dramat psychologiczny.
W sobotę dwudziestego ósmego sierpnia na odbywającym się w Cieszynie
Wystawa „Crash 2.0” Roberta B. Liska analizuje kontekst pojęcia jakim jest „bezpieczeństwo” na przykładzie wypadku smoleńskiego. Rozważane są tu procesy społeczne które poprzez wzrost poczucia zagrożenia publicznego przyczyniają się do legitymizacji przemocy, utraty wolności i swobód obywatelskich, umocnienia władzy i jej wiarygodności.
Czy aby na pewno tak należy witać zbawcę?
Roland Emmerich na wyprodukowanie tego typu jednoaktówki potrzebowałby kilkudziesięciu milionów dolarów, a krytycy i tak nie zostawiliby na nim suchej nitki. Do naszego dzieła wystarczy sznurek, trochę farby i kilkanaście kartonów, a krytycy padają na kolana z zachwytu. Dzisiejszy Teatrzyk Suchych Gnatów łączy atrakcyjną formę z poważną treścią.
Uwaga! Uwaga! Niniejszy tekst zawiera duże nasilenie brzydkich słów w dwóch językach! Wejście tylko od 18 lat. No, chyba że zaczekacie na złagodzoną wersję telewizyjną.
Sobota i niedziela deszczowe, czas do kina. Przypominamy dawną recenzję filmu „Ja, Don Giovanni” i odsyłamy do naszych recenzji pozostałych premier tego weekendu.
Serwis
„Salt” Philipa Noyce′a wydaje się czerpać najwięcej z prozy Roberta Ludluma. Wszechświatowy spisek, szybka akcja i kompletny brak jakiejkolwiek logiki i sensu.
Ostatnie Komentarze